Pokazywanie postów oznaczonych etykietą » Hobby. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą » Hobby. Pokaż wszystkie posty


Zaniedbuję coś ostatnio te dziedziny swojego życia, które nie mieszczą tematu skóry i studiów. A zakładka "Pole Dance" znalazła się na tym blogu nie bez powodu, dlatego dzisiaj wpis z myślą o babeczkach trenujących i tych, które nad trenowaniem dopiero myślą.


Aparatu nie mam w dalszym ciągu, jakoś na dniach powinnam dostać telefon z serwisu ile przyjdzie mi zapłacić za naprawę Nikona-srakona i czy w ogóle da się go uratować. Kosmetyki dosłownie się piętrzą i w sumie niby mogłabym pisać, ale co z tego, że napiszę jak pięknie napigmentowana jest paleta Rodeo Belle (spoiler!), jeżeli nie będziecie mogli tego zobaczyć. Wczoraj pierwszy raz od miesięcy zabawiłam się w małego technologa i zrobiłam serum kwasowe do twarzy o nieco niższym pH niż to od Bielendy, które katuję już kilka miesięcy. WYSZŁO, z czego jestem bardzo dumna i chciałabym móc już sfotografować swoją twarz, aby było widać czy jest jakiś efekt przy dłuższym stosowaniu. Cały czas bowiem mam jakieś przebarwienia, niby drobne, bo po niespodziankach wyskakujących przed okresem, ale jednak.

Dziś wpis ekstra, odchodzimy na chwilę od tematu skóry, kosmetyków, pielęgnacji i zajmiemy się szeroko pojętą rozpustą dla podniebienia. Jedzenie jest moim drugim ogromnym hobby, a według niektórych celem życiowym. Tego lata cudownie pofolgowałam sobie z owocami, które wręcz ubóstwiam - borówki i maliny rosną bowiem w ogródku moich rodziców. Zdjęcia przygotowałam jakieś dwa tygodnie temu - niestety, w tym czasie skończył się sezon borówkowy, maliny wciąż jednak można kupić czy zebrać bez większych problemów. Jeśli tak jak ja kochacie owoce, jednak jedzenie ich au naturel zaczęło być nudnawe, to przedstawiam Wam banalnie prosty sposób na szybki posiłek.


Miał być koniec tematu, ale jak powiedziało się A, trzeba powiedzieć B - firma M-poleDance wystosowała wczoraj na forum oficjalne oświadczenie, w którym ustosunkowała się do zaistniałej sytuacji i całego tego zamieszania. Ponieważ mój ostatni wpis zawierał cytat pochodzący z forum w którym M-pole pisze o wadach estetycznych, czuję się w obowiązku poinformować Was, że obecnie sprawa zaczyna wyglądać nieco inaczej, a stanowisko firmy uległo zmianie, wklejam zatem oryginalny tekst:

"1. Dlaczego rury M-pole są tańsze niż u konkurencji? 

Porzucam na bok temat rury, obiecałam wpis o drugim poledanceowym zakupie ostatnich tygodni, a więc teraz MATERAC.

Strona producenta: materace-sportowe.pl
Pierwsze wrażenie odnośnie oferty - pozytywne zaskoczenie co do wyboru kolorów, kształtów i ROZMIARÓW. Kochane, zaczynamy od najmniejszego materaca, który ma 100 cm średnicy i 5 cm grubości, kończymy na 160 cm średnicy (!) i 15 cm grubości. Zamówiłam dla siebie 120/10 cm i jak na moje domowe potrzeby jest w zupełności wystarczający. Całość, wraz z przesyłką kosztowała 377 zł.

 Pierwsze wrażenie po otrzymaniu i rozpakowaniu - SŁODKI JEZUSIE, WOW. Perfekcyjne wykonanie, ciężki, zbity, lekko uginający się pod ciężarem (ważę 56 kg). Wiecie jak to jest kiedy trzymacie w rękach jakąś rzecz i wiecie, po prostu wiecie, że była warta każdych pieniędzy? Że to jest coś, co przez lata nie zawiedzie? Ja tak miałam kiedy wzięłam do ręki ten materac. Ćwiczyłam do tej pory na różnych materacach, u mnie w szkole są kwadratowe, nieco cieńsze, miałam okazję też wypróbować okrągły w szkole koleżanki -  no po prostu nie ma porównania. Ufam mu w 100%, czuję się pewnie wykonując każdy invert, nie wiem z jakiej wysokości musiałabym spaść żeby zrobić sobie na nim krzywdę. Wprawdzie z założeniem trzeba trochę się nagimnastykować, bo materac jest bardzo, bardzo ubity, ale przecież o to chodzi. Materac ma nas chronić, nie będzie chronić jeżeli gnie się jak rozgotowany makaron. Pachnęłam kilka fotek, żeby pokazać choć trochę jakość wykonania, ale jednak zdjęcia nie oddają całokształtu.
Jestem zakochana.